- Kategorie bloga:
- 100 km i więcej.28
- 200 km i więcej.1
- 51 - 79 km.96
- 80 - 99 km.35
- Bory Tucholskie 2009.12
- Bory Tucholskie 2011.7
- Geocache.1
- Litwa 2010.8
- Mapy z GPS.44
- Niemcy.117
- Okolice Szczecina.328
- Poj.Krajeńskie-Bory Tucholskie 2.7
- Polska Egzotyczna 2007.12
- Słubice i okolice.112
- Suwalska Trzydniówka.5
- Suwalszczyzna 2006.6
- Suwalszczyzna-Podlasie 2008.9
- Weekendowa wyprawa 2005.3
- Wyprawa 1 2006.10
- Wyprawy.52
Blog rowerowy. Aktualizowany od przypadku do przepadku. Spostrzegawczość jest ważna. Nie wiąż się z nim, jeśli nie lubisz dłuższej rozłąki. Zanim zaczniesz czytać zapoznaj się ze znaczeniem słów: ironia i sarkazm ;)
Powolne wleczenie po mieście.
Środa, 18 kwietnia 2007 | dodano:18.04.2007
| Km: | 16.92 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 00:59 | Km/h: | 17.21 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Powolne wleczenie po mieście. Ale i tak ogromna radocha, że pomimo padu supportu rowerek tylko dwa dni nie jeździł. Te kilka cieplejszych dni sprawiło, że dojrzałem do zamontowania drugiego koszyka na bidon na ramie. Kupiłem również ogromny, litrowy bidon. Prawie dwa litry w bidonach powinny na długo wystarczyć ;)
Triumfalny testowy przejazd
Wtorek, 17 kwietnia 2007 | dodano:17.04.2007
| Km: | 1.56 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:05 | Km/h: | 18.72 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Triumfalny testowy przejazd wieczorny ze świeżo wymienionym supportem. Wszystko działa chociaż przy odkręcaniu starej, zapieczonej miski supportu (teraz jest już wkład supportowy) potężnie grzmotnąłem się w palec i przez chwilę myślałem, że będę to musiał odłożyć, ale ból przeszedł, paznokieć chyba nie zejdzie ;), a ja znowu mogę jeździć. Uffff... :)
Tylko śruby trzymające korby chyba wymienię - jakoś nie budzą mojego zaufania, a niby od razu ze ściągaczem.
Tylko śruby trzymające korby chyba wymienię - jakoś nie budzą mojego zaufania, a niby od razu ze ściągaczem.
Miało być dzisiaj z 50 km.
Poniedziałek, 16 kwietnia 2007 | dodano:16.04.2007
| Km: | 9.04 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:33 | Km/h: | 16.44 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Miało być dzisiaj z 50 km. Jutro co najmniej tyle samo. Niestety, support zaniemógł już całkowicie - wczoraj przed jazdą usunąłem luzy, ale po 30 km zaczął niemiłosiernie cykać. Dzisiaj rano powtórzyłem operację, ale po powrocie z pracy poczułem, że znowu jest to samo i tym razem już nie dało rady zniwelować. Pojechałem do sklepu po ściągacz korb. Jedną udało się zdjąć bez problemu, w drugiej gwint okazał się uszkodzony, "innymi metodami" nie udało mi się nic zrobić. Przy okazji, dzięki dostępowi z jednej strony zobaczyłem jak ten support wygląda - obraz nędzy i rozpaczy, zapewne z powodu paru przejazdów przez wodę, choćby ostatnio, w zimie. Coś, co było zapewne wianuszkiem z kulkami teraz wygląda jak roztarta blaszka z dziurkami. Chyba zaczynam rozumieć dlaczego tak ciężko ostatnio mi się jeździło... ;)
Cóż, jutro z samego rana zasuwam do najbliższego serwisu, mam nadzieję, że ktoś potrafi zdjąć to cholerstwo i ten rower jeszcze do czegoś posłuży. Nastrój w każdym razie minorowy, a ja czuję się jak bez nogi. Jutro idę do pracy pieszo, normalnie kataklizm, katastrofa, klęska żywiołowa i trzęsienie ziemi. Wrrr... ;>
Cóż, jutro z samego rana zasuwam do najbliższego serwisu, mam nadzieję, że ktoś potrafi zdjąć to cholerstwo i ten rower jeszcze do czegoś posłuży. Nastrój w każdym razie minorowy, a ja czuję się jak bez nogi. Jutro idę do pracy pieszo, normalnie kataklizm, katastrofa, klęska żywiołowa i trzęsienie ziemi. Wrrr... ;>
Szczecin - Szczecin Zdroje -
Niedziela, 15 kwietnia 2007 | dodano:15.04.2007 Kategoria 51 - 79 km, Niemcy, Okolice Szczecina
| Km: | 71.76 | Km teren: | 11.00 | Czas: | 03:58 | Km/h: | 18.09 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Szczecin - Szczecin Zdroje - Chlebowo - Stare Brynki - pieszym czerwonym szlakiem Gryfino - Mescherin - Staffelde - Neurochlitz - Rosówek - Kołbaskowo - Smolęcin - Karwowo - Warzymice - Szczecin
Zwykle nie chce mi się przejeżdżać na prawobrzeże, ale jak już się wybiorę to fajnie jest podziwiać Odrę i całkiem inną zabudowę tego rejonu miasta. Przy ul. Kopalnianej (dojazd do jez. Szmaragdowe) zaczepił mnie jakiś krzepko wyglądający, ubrany w kolorowe, rowerowe ciuchy, starszy rowerzysta, czy nie mam ochoty objechać trasy maratonu ;) No niestety, na razie nie czuję się na siłach na takie eskapady, Puszczę Bukową objechałem raczej z boku (ze Zdrojów ul. Krzemienną i Smoczą, potem brukowa droga, którą zmieniłem później na leśną do Chlebowa), ale i tak zdążyłem poczuć niesamowitą atmosferę bukowego lasu. Przez las jechałem również ze Starych Brynek do Gryfina - również sympatyczny szlak choć miejscami piaszczysty. Dzisiejsza wycieczka przebiegła już bez dogorywania ;), bo cały czas jechałem spokojnie, nie próbowałem tempa ponad swoje siły :)
Bukowy las w drodze do Chlebowa:

Taki sobie widoczek, jeszcze przed Chlebowem:

Kościół w Chlebowie:

Ruiny w Starych Brynkach:

Niemieckie drzewka pod Neurochlitz:
Zwykle nie chce mi się przejeżdżać na prawobrzeże, ale jak już się wybiorę to fajnie jest podziwiać Odrę i całkiem inną zabudowę tego rejonu miasta. Przy ul. Kopalnianej (dojazd do jez. Szmaragdowe) zaczepił mnie jakiś krzepko wyglądający, ubrany w kolorowe, rowerowe ciuchy, starszy rowerzysta, czy nie mam ochoty objechać trasy maratonu ;) No niestety, na razie nie czuję się na siłach na takie eskapady, Puszczę Bukową objechałem raczej z boku (ze Zdrojów ul. Krzemienną i Smoczą, potem brukowa droga, którą zmieniłem później na leśną do Chlebowa), ale i tak zdążyłem poczuć niesamowitą atmosferę bukowego lasu. Przez las jechałem również ze Starych Brynek do Gryfina - również sympatyczny szlak choć miejscami piaszczysty. Dzisiejsza wycieczka przebiegła już bez dogorywania ;), bo cały czas jechałem spokojnie, nie próbowałem tempa ponad swoje siły :)
Bukowy las w drodze do Chlebowa:

Taki sobie widoczek, jeszcze przed Chlebowem:

Kościół w Chlebowie:

Ruiny w Starych Brynkach:

Niemieckie drzewka pod Neurochlitz:
Szczecin - Głębokie - Wołczkowo
Sobota, 14 kwietnia 2007 | dodano:14.04.2007 Kategoria 51 - 79 km, Niemcy, Okolice Szczecina
| Km: | 64.32 | Km teren: | 7.00 | Czas: | 03:23 | Km/h: | 19.01 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Do pracy i z powrotem,
Piątek, 13 kwietnia 2007 | dodano:13.04.2007 Kategoria Okolice Szczecina
| Km: | 41.41 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 02:05 | Km/h: | 19.88 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Do pracy i z powrotem, potem na Głębokie - Owczary - tuż przed Żółtewią w lewo, trochę błądzenia po lesie i wyjazd na szosę Sławoszewo - Grzepnica, tuż obok mostku i już za Sławoszewem. Dalej Grzepnica - Dobra - Wołczkowo, zjazd z szosy do ścieżki wzdłuż jeziora Głębokie i przez Lasek Arkoński do domu. Po raz pierwszy w tym roku jechałem w krótkich spodenkach i koszulce z krótkim rękawkiem, było super :)
Czwartek, 12 kwietnia 2007 | dodano:12.04.2007
| Km: | 6.33 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:22 | Km/h: | 17.26 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Środa, 11 kwietnia 2007 | dodano:11.04.2007
| Km: | 6.99 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:24 | Km/h: | 17.47 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Wtorek, 10 kwietnia 2007 | dodano:10.04.2007
| Km: | 1.87 | Km teren: | 0.00 | Czas: | Km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Ponieważ dmucha niemiłosiernie, więc uciekam
Poniedziałek, 9 kwietnia 2007 | dodano:09.04.2007 Kategoria Okolice Szczecina
| Km: | 44.11 | Km teren: | 9.00 | Czas: | 02:20 | Km/h: | 18.90 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Ponieważ dmucha niemiłosiernie, więc uciekam ostatnio do lasu. I rzeczywiście - pomimo jazdy w terenie mam lepszą średnią niż po szosie pod wiatr :)
Dzisiaj najpierw pojechałem podobnie jak wczoraj:
Domek - Lasek Arkoński - Głębokie - Owczary - tutaj dogoniłem dwóch rowerzystów, jeden ubrany rowerowo ciągnął mniej więcej w moim tempie, drugi mocno odstawał. W pewnym momencie wyprzedziłem tego słabszego, i pierwszy słysząc za sobą rumor (mój support potrafi ostatnio śpiewać dziwne melodie... do tego testowałem przerobioną wczoraj torbę na kierownicę firmy Author - wyciąłem z niej i tak już zniszczony mapnik i przykręciłem przez materiał zakupiony ostatnio w Lidlu za 5 zł mapnik. Chyba z czymś takim pojadę na letnią wyprawę, lubię mieć z przodu torbę z podręcznymi rzeczami, na codzień zaś w razie potrzeby będę zakładał "oryginalny" mapnik z Lidla, bowiem zakupiłem dwie sztuki :) Całkiem fajny wyrób. A torba, jak to torba, na wertepach nieźle klekocze) myślał pewnie, że to jego kumpel. Już miałem zamiar krzyknąć do niego, żeby zaczekał na kolegę (odstawał coraz mocniej), bo ten rumor za nim to tylko ja, ale w pewnym momencie zerknął do tyłu (zdziwił się pewnie, że kumpel zaczął aż tak klekotać :D ) i wyprzedzając go krzyknąłem to, co zamierzałem już raczej w formie dowcipu niż informacji. Zaśmiał się i zatrzymał, żeby zaczekać na towarzysza, a ja popędziłem dalej. Od leśniczówki w Owczarach dojechałem do koników w Żółtewi, potem do Bartoszewa, skąd szosą do Sławoszewa, a tam tuż przed tabliczką z nazwą miejscowości zjechałem znowu do lasu. Dojechałem do rozwalonego mostku, przez który trzeba niezwykle ostrożnie przechodzić:

a potem Jutroszewo - Huta Gunicka - Węgornik - Jez. Świdwie. Nad jeziorkiem nie było dzisiaj nikogo, nawet strażnika rezerwatu. Zjadłem kanapkę i pojechałem przez Węgornik żużlówką prowadzącą do Tanowa, ale przed mostkiem przez Gunicę skręciłem w prawo i zajechałem znów pod mostek ze zdjęcia, ale tym razem już od razu od "właściwej" strony więc nie musiałem go ponownie przechodzić ;)
Dalej było podobnie jak w stronę przeciwną:
Sławoszewo - Bartoszewo - Żółtew - Owczary - Głębokie - Lasek Arkoński - Domek
Wbrew zapowiedziom nie złapał mnie jakiś mocniejszy deszcz - ot, słabiusieńka mżawka i tyle. Trzeba jeszcze coś fajnego wymyślić na jutro, bo mam urlop :)
Dzisiaj najpierw pojechałem podobnie jak wczoraj:
Domek - Lasek Arkoński - Głębokie - Owczary - tutaj dogoniłem dwóch rowerzystów, jeden ubrany rowerowo ciągnął mniej więcej w moim tempie, drugi mocno odstawał. W pewnym momencie wyprzedziłem tego słabszego, i pierwszy słysząc za sobą rumor (mój support potrafi ostatnio śpiewać dziwne melodie... do tego testowałem przerobioną wczoraj torbę na kierownicę firmy Author - wyciąłem z niej i tak już zniszczony mapnik i przykręciłem przez materiał zakupiony ostatnio w Lidlu za 5 zł mapnik. Chyba z czymś takim pojadę na letnią wyprawę, lubię mieć z przodu torbę z podręcznymi rzeczami, na codzień zaś w razie potrzeby będę zakładał "oryginalny" mapnik z Lidla, bowiem zakupiłem dwie sztuki :) Całkiem fajny wyrób. A torba, jak to torba, na wertepach nieźle klekocze) myślał pewnie, że to jego kumpel. Już miałem zamiar krzyknąć do niego, żeby zaczekał na kolegę (odstawał coraz mocniej), bo ten rumor za nim to tylko ja, ale w pewnym momencie zerknął do tyłu (zdziwił się pewnie, że kumpel zaczął aż tak klekotać :D ) i wyprzedzając go krzyknąłem to, co zamierzałem już raczej w formie dowcipu niż informacji. Zaśmiał się i zatrzymał, żeby zaczekać na towarzysza, a ja popędziłem dalej. Od leśniczówki w Owczarach dojechałem do koników w Żółtewi, potem do Bartoszewa, skąd szosą do Sławoszewa, a tam tuż przed tabliczką z nazwą miejscowości zjechałem znowu do lasu. Dojechałem do rozwalonego mostku, przez który trzeba niezwykle ostrożnie przechodzić:

a potem Jutroszewo - Huta Gunicka - Węgornik - Jez. Świdwie. Nad jeziorkiem nie było dzisiaj nikogo, nawet strażnika rezerwatu. Zjadłem kanapkę i pojechałem przez Węgornik żużlówką prowadzącą do Tanowa, ale przed mostkiem przez Gunicę skręciłem w prawo i zajechałem znów pod mostek ze zdjęcia, ale tym razem już od razu od "właściwej" strony więc nie musiałem go ponownie przechodzić ;)
Dalej było podobnie jak w stronę przeciwną:
Sławoszewo - Bartoszewo - Żółtew - Owczary - Głębokie - Lasek Arkoński - Domek
Wbrew zapowiedziom nie złapał mnie jakiś mocniejszy deszcz - ot, słabiusieńka mżawka i tyle. Trzeba jeszcze coś fajnego wymyślić na jutro, bo mam urlop :)















